|
Działy
Kongo
Data dodania: 2009-02-20 / Data modyfikacji: 2009-02-27 O. Eleuteriusz Klimczak wyjechał do Afryki w roku 1971. Początek misyjnego działania przypadł w miejscowości KINKONDJA w Republice Demokratycznej Kongo. Pracuje wśród ludzi należących do grupy BANTU, szczepu BALUBA mówiącyca w języku kiluba. W KINKONDJA byłem wikarym parafii, potem po roku przełożonym i proboszczem misji, do roku 1986.
Po przekroczeniu barier języka, kultury i klimatu trzeba było sobie uświadomić o trzech punktach ewangelizacji (pastoralnym, edukacyjnym i sanitarnym), która obejmuje całościowo człowieka. Misjonarz powinien wyrzec się samego siebie i tego, co uważał dotychczas za swoje, aby stać się wszystkim dla wszystkich za przykładem św. Pawła.Na tej misji zaczęło się od mostów, drogi, przychodni, szkoły, a następnie został wybudowany duży kościół z 800 miejscami siedzącymi (do 4000 razem z miejscami stojącymi) w centrum misji. A oprócz tego w poszczególnych wioskach kaplice, które służyły również jako klasy szkolne.Następnie zostałem przeniesiony ze względu na zdrowie przez ks. bp MALUNGA do misji w miejscowości KABONDO – IANDA. Do dnia dzisiejszego przebywam w tym miejscu i jestem odpowiedzialny za Centrum Formacji Katechistów (pastoralnej i socjalnej) dla Diecezji KAMINA. Na tej misji w Centrum Katechetycznym wybudowaliśmy duży kościół. To właśnie w tym Centrum, wybrani przez poszczególne wspólnoty katechiści, są formowani Są oni nieodłącznymi współpracownikami w pracy duszpasterskiej. Oprócz tego obecnie obsługuję 38 wiosek (jak na razie, a może być więcej), które są parafiami. Wszędzie są odpowiedzialni za wspólnotę przełożeni i katechiści. W 18 wioskach są już małe kościoły, w pozostałych mam nadzieję zostaną zbudowane choćby kaplice. Największym problemem jest dostępność wody zdatnej do picia. W KINKONDJI do picia służyła mi przez 15 lat woda deszczowa, przechowywana w zbiornikach betonowych. Obecnie na terenie misji w KABONDO – DIANDA udało się wybudować dzięki ofiarom złożonym przez parafian i sympatyków z Brodnicy, Pakości, Helu, Olsztyna i innych ofiarodawców 3 studnie głębinowe, a potrzeby są duże. Choroby nękające mieszkańców misji i terenów Konga to przede wszystkim malaria, ameby, cholera, różyczka z powikłaniami, których przyczyną jest brak wody zdatnej do picia.Życie codzienne upływa na ciężkiej pracy związanej z uprawą ziemi, aby mógł wyrosnąć maniok, który jest podstawowym pokarmem. Czas potrzebny, aby zebrać plony z manioku wynosi 3 lata. Poza tym trudnią się polowaniem w buszu, czy też łowieniem ryb. Szkoły nie są takie jak w Polsce. Jednak dzieci bardzo pragną się uczyć w szkole. Często zajęcia są pod gołym niebem, albo w wybudowanych skromnych szkołach, bądź też w kaplicy czy kościele. Liturgia na terenach misyjnych wymaga dostosowania do miejscowych zwyczajów.Ponieważ Afrykańczyk objawia swoją osobowość w tańcu i śpiewie, i według zaleceń Soboru Watykańskiego II mówiącego o inkulturacji wiele elementów z ich zwyczajów jest włączonych w liturgię Eucharystyczną i liturgię innych sakramentów. Pismo św. i księgi liturgiczne zastały przetłumaczone na ich język kiluba. Największymi świętami są Boże Narodzenie i Wielkanoc oraz Wniebowzięcie NMP.Przemieszczanie się z miejsca na miejsce wymaga wielkiej cierpliwości i dużo czasu. Duże odległości i brak jakichkolwiek dróg sprawia, że trzeba stosować wszelkie możliwe rodku lokomocji: od roweru, przez motocykl, łódkę (dłubankę), samochód. Trzeba też czasami spory kawał drogi przejść pieszo.
Poleć stronę franciszkanie.net Poleć naszą witrynę swoim znajomym
![]() Refleksje Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! (Syr 2,1) ![]() |