Data dodania: 2009-02-23 /
Data modyfikacji: 2009-02-23
Elżbieta Węgierska, wdowa z III Zakonu, patronka III Zakonu.
Urodziła się w 1207r. w Bratysławie lub na zamku Sarospatak (Węgry) jako trzecie dziecko króla Węgier Andrzeja II i księżnej karynckiej Gertrudy. Wnet przyobiecano ją dla syna Hermana, langrafa Turyngii, Ludwika. Jako 4-letnia dziewczynka wyposażona Chojnie przez ojca przybyła na dwór do Wartburga. Wcześnie zaczęła przejawiać oznaki intensywnej religijności i pobożności, spełniała uczynki miłosierdzia, pielęgnując osobiście ubogich i trędowatych.
W 1221r. poślubiła Ludwika, a małżeństwo okazało się bardzo szczęśliwe. Urodziła 3 synów, ostatniego już po śmierci męża, który zmarł w 1227r. w drodze na wyprawę krzyżową. Wtedy osiedliła się razem z dziećmi w Eisenach. Była tam oddaną protektorką franciszkanów w Niemczech, w Eisenach wybudowała dla nich klasztor, o. Rudyger był jej spowiednikiem i kierownikiem duchowym, a po nim tę posługę przejął surowy Konrad z Marburga. W 1228r. złożyła na jego ręce ślub wyrzeczenia się świata i przyjęła habit tercjarski. (Podanie głosi, że sam św. Franciszek posłał jej swój płaszcz zakonny).
W Marburgu ufundowała szpital, który dedykowała św. Franciszkowi. Ostatnie lata swego krótkiego życia spędziła w skrajnym wyrzeczeniu i ubóstwie. Śluby zakonne złożyła w Wielki Piątek w kościele franciszkańskim. Zobowiązała się chodzić boso do końca życia. Założyła szpital, w którym była pielęgniarką. Zmarła 17 XI 1231r., mając 24 lata.
Trzeci Zakon Franciszkański obrał ją za swoją patronkę. Elżbieta przyświeca przede wszystkim jako wzór poświęcenia i miłosierdzia. Charakterystyczna cecha jej życia to zawierzenie Opatrzności Bożej oraz serdeczna i czuła miłość względem biednych i chorych. Biografowie przytaczają dwa wymowne wydarzenia z jej życia, kiedy jeszcze żył jej mąż Ludwik. Pewnego zimowego dnia Elżbieta wychodząc z zamku w Marburgu do biednych, niosła pewne artykuły spożywcze, ukryte pod płaszczem. Zauważył to Ludwik i zapytał, co niesie. Elżbieta rozszerzyła płaszcz i ukazały się śliczne, świeże i pachnące róże, mimo iż była ostra zima. Innym razem umyła trędowatego, nakarmiła go i położyła w swoim królewskim łożu. Gdy małżonek powrócił, chciał go zobaczyć, jednak gdy podniósł okrycie, ujrzał samego Chrystusa, który pełen blasku opuścił łoże, pozostawiając wielką radość w sercach małżonków.
Papież Grzegorz IX kanonizował ją 27 V 1235r.