18 maja - im. o. Feliks, o. Eryk
Wielki Post - Michał Trela

Data dodania: 2011-04-19 / Data modyfikacji: 2011-04-19

Zwycięska praca konkursowa pt. "Czym jest dla mnie Wielki Post?"

- Niezła impreza, co nie, Marek?!- krzyknął Adam. Jego głos ledwo przebijał się przez ultra głośne dźwięki, które wydobywały się z ogromnych kolumn marki encore, zakupionych ostatnio przez klub, w którym znajdowali się dwaj przyjaciele.

- A powiem ci, że całkiem dobra!- Odkrzyknął Marek.- Tylko ciężko się rozmawia. Co tu w ogóle robi tylu ludzi, nigdy nie widziałem w tym miejscu takiego tłumu!

- Ostatki, dzisiaj wtorek, a jutro jest przecież Środa Popielcowa!- Odparł Adam. Obaj pociągnęli po łyku piwa ze swoich butelek.

- A no tak, ty i te twoje zabobony. Kiedy ty z tego wyrośniesz człowieku?

- Mam nadzieję, że nigdy, stary, przenigdy.- Odpowiedział Adam z uśmiechem na twarzy. Dopił swoje piwo i ruszył do wyjścia.

- Dokąd idziesz, Adaś, jeszcze wcześnie.- Marek zatrzymał przyjaciela przytrzymując go za rękaw koszuli.- Chyba się nie obraziłeś za ten zabobon, przecież mnie znasz, nie lubię tego całego cyrku.

- Marek, jesteś moim najlepszym kumplem i znam cię lepiej niż ci się wydaje. Nie obraziłem się. Po prostu pójdę już, muszę przemyśleć kilka spraw.

- Poczekaj, pójdę z tobą.

Adam wiedział, dlaczego Marek chce z nim iść. Można by było to nazwać domysłem, ale w przypadku Adasia była to całkowita pewność, wystarczyło bowiem spojrzeć na wygląd obu z nich. Marek- kulturysta, Adaś- intelektualista. Kiedy ten drugi chciał gdzieś iść po zmroku, ten pierwszy nigdy mu na to nie pozwalał. Adaś żałował jednak, że ten 'macho' nie chce tak chętnie chodzić z nim do kościoła.

Adam i Marek- Cisco i Pancho, zawsze razem, na dobre i na złe. Wspólne gimnazjum, liceum, a teraz studia- razem nawet wynajęli pokój w jednym z mieszkań toruńskich blokowisk. W przypadku tej znajomości prawdą jest, że przeciwieństwa się przyciągają. Adam- nerwowy okularnik, ze zbyt dużym  temperamentem w porównaniu z możliwościami jego wykorzystania, dlatego często Marek musiał stawać w obronie Adama. Marek natomiast większość czasu spędzał na siłowni i wtedy to Adam ratował go z opresji w szkole a teraz na uczelni. Pomimo różnych charakterów potrafili rozmawiać ze sobą godzinami. Od kiedy mieszkają razem, często leżeli w swoich łóżkach, światło było zgaszone a oni rozmawiali całymi nocami. Temat nie był istotny, po prostu rozmawiali, śmiali się z siebie nawzajem i z siebie samych. Jeden za drugim poszedłby w ogień. Między nimi istniała naprawdę mocna więź. Marek nie lubił tylko jednej rzeczy, kiedy Adam namawiał go do pójścia do kościoła. Marek był zdeklarowanym ateistą. Adam sam nie wiedział dlaczego. Jako lektor w ich rodzinnej miejscowości, często widywał mamę Marka siedzącą na niedzielnej mszy w niedziel.

Marek zabrał swoją skórzaną kurtkę, poczym ruszył razem ze swoim kompanem do wyjścia. Na zewnątrz kumple zrozumieli jak głośno było w środku. Dzwoniło im w uszach i chwilę szli w ciszy, żeby przyzwyczaić słuch do wszechobecnej nocnej ciszy. Była już jedenasta, jednak marcowa noc okazała się bardzo pogodna i ciepła.

- Adaś.- Przerwał ciszę Marek.- Możesz mi powiedzieć, tak właściwie, to po co ci ten cały kościół. Przecież to są same zakazy, nakazy. Stary, ty nie czujesz, że to ci odbiera wolność?

- Wiesz, nie myślałem nigdy o tym w ten sposób.

- No ale jak można myśleć o tej instytucji inaczej, niż jak o ograniczeniu twojego „ja"?

- Ja myślę, że kościół, a przede wszystkim wiara, jaką on głosi, niesie za sobą właśnie wolność, a nie zniewolenie. Spójrz, tyle zła na świecie- choroby, kataklizmy, konflikty zbrojne, a ludzie znajdują ukojenie właśnie w kościele, przychodzą tam co niedziela, nawet jeżeli jest to zakazane, tylko po to, żeby usłyszeć słowa otuchy, słowa które dają wolność.

- Jak to zakazane? Mamy w końcu  dwudziesty pierwszy wiek!

- To, że rzekomo jesteśmy ucywilizowani, nie oznacza, że wyzbyliśmy się zła. Istnieją do tej pory reżimy, które chcą zabić wszelką wiarę, a nawet w końcu zabić Boga.

- Ja tam nikomu nie bronię wierzyć w cokolwiek. Niech każdy wierzy w co chce, tylko pytam po co? Chciałbym tylko wiedzieć, dlaczego wierzysz? Żeby odmawiać sobie przyjemności, jak to ładnie mówisz, żeby się umartwiać? Nie widzę w tym sensu, wybacz.

Doszli już do bloku, w którym znajdowało się wynajmowane przez nich mieszkanie.

- Ok, Marek, opowiem. Chodź, usiądziemy na ławce.

Usiedli.

- Opowiem ci wszystko, ale musisz najpierw obiecać, że wysłuchasz mnie do końca, że nie odejdziesz ani nie będziesz mi przerywał, dobrze?- Zapytał Adam.

- Zgoda.- Rzekł Marek.

Kiedy Adaś zaczynał opowiadać, księżyc wisiał już wysoko na czarnym niebie. Nie wiał wiatr, od czasu do czasu było słychać szum opon przejeżdżającego w pobliżu samochodu. Adaś opowiadał, a było to mniej więcej tak:

- Wiesz, czym jest dla mnie post? Jest oczekiwaniem na to co nieuniknione. Jest wypatrywaniem tego, co i tak musi się stać.- Adaś wymawiał każde słowo bardzo wyraźnie. Marek czuł, że słowa te przenikają przez całą jego osobę. Nie tylko wylewają się z jego krtani i ust. Marek słuchał w skupieniu, starając się zapamiętać każde słowo.- Post jest nadzieją na bycie lepszym. Do tego ma on przecież prowadzić, aby stać się lepszym człowiekiem, żeby podjąć walkę. Tak, Marku, trzeba walczyć ze sobą; o czystość i o dobroć.

Wiesz po co poszczę? Aby zmartwychwstawać. Codziennie. W każdej minucie życia. Chrystus- Bóg zmartwychwstanie po moim poście, ja będę zmartwychwstawał podczas jego trwania.

Wiesz po co pościć? Aby stać się dobrym człowiekiem. Na zawsze! Nie na dzień, tydzień, miesiąc, czy nawet czterdzieści dni, ale na całe życie. A wiesz dlaczego post jest co roku? Aby nam o tym przypominać, żebyśmy nie przegrali walki. Żebyśmy potrafili podjąć walkę. Żebyśmy pokonali samych siebie, pokonali to, co w nas zniewala nas samych. Wiesz co post chce powiedzieć? Post mówi tak: Walcz cały czas, człowieku, bo warto. Ja dobrze wiem, że warto i chciałbym, żebyś też to wiedział. Warto włożyć trud, aby życie stawało się lepsze. Zasadzić ziarno dobra w sobie, albo i nawet w drugim człowieku i patrzeć jak rośnie.

To nie jest łatwe, ale tak trzeba. Czuję, widzę i wiem, że trzeba nieść krzyż, choćby był bardzo ciężki.

Wiesz czym jest post, Marku?

- Powiedz mi.- Odrzekł Marek takim głosem, że sam go nie poznał.

- Post jest przeznaczeniem. Moim, twoim i każdego z nas oraz ludzkości ogólnie. Czy potrafisz być człowiekiem, Marek?

- Nie wiem, Adaś.

- Zacznij pościć, a przekonasz się. Może ci się to wydawać bardzo egoistycznym podejściem, ale ja sądzę inaczej. To co czyni nas dobrym, co nas doskonali, to dzięki czemu uczymy się kochać, nie jest aktem egoizmu. Wręcz przeciwnie. Całe nasze życie- jego pierwszy plan i całe tło, którymi są inni ludzie; całe to życie staje się piękniejsze i pełniejsze. Chcesz zmienić świat? Zacznij pościć.

Marek nie mógł wydusić z siebie słowa. Adaś posiedział chwilę przy przyjacielu a potem poszedł do mieszkania. Marek siedział jeszcze trochę na ławce przed blokiem, w którym mieszkał. Księżyc wisiał nadal wysoko na niebie, wciąż trwała cisza, wciąż paliły się latarnie oświetlające osiedlowe chodniki i uliczki. Niby nic się nie zmieniło, a jednak nic już nie było takie jak kiedyś.



Franciszkanie
Poleć stronę franciszkanie.net
Poleć naszą witrynę swoim znajomym


Franciszkanie
Polecamy

Wyższa Szkoła Filologii Hebrajskiej - ZAPRASZAMY
Zaadoptuj kapłana!



Franciszkanie
Refleksje

Święte Posłuszeństwo zawstydza wszelkie cielesne i grzeszne pożądania, utrzymuje ciało w umartwieniu, aby było posłuszne duchowi. (św. Franciszek z Asyżu)

Franciszkanie