Aktualności
Na III niedzielę zwykłą "C"
Data dodania: 2010-01-24
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Chrystusa, który wraca do swojego rodzinnego miasta, do Nazaretu. Jest wśród swoich. Zna tych, którzy przyszli do synagogi w szabat. Ich oczy są zwrócone na Niego. Co powie Jezus, syn cieśli Józefa? Będzie nauczał? Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli (Łk 4, 21). „Jakie słowa? O czym On mówi?” Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę (Łk 4, 18). Dobra Nowina, Ewangelia, jest głoszona ubogim, ludziom dobrej woli! Ci wszyscy, którzy czekali na Mesjasza, mają Go teraz u siebie. On przyszedł! Zaczyna swoją działalność!
Jezus jest wśród nas, jak był w synagodze w Nazarecie. Dziś przez swoich apostołów głosi Dobrą Nowinę o zbawieniu. Już dwa tysiące lat. Dziś my, Jego uczniowie, mamy swoim dobrym postępowaniem pokazywać pogubionemu światu, że Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, odkupił wszystkich ludzi i dalej jest z nami. Posyła nas do ubogich, uciśnionych, do każdego potrzebującego pomocy. Chce, abyśmy byli Jego świadkami, świadkami Miłości! Spełnijmy Jego oczekiwania i dawajmy miłość tym, którzy na nią czekają!
Sylwester P. Brzeziński OFM
Drogi Bracie i droga Siostro nadszedł Dzień Pański, Dies dominica, jak mawiali pierwsi chrześcijanie. Po ponad dwóch tysiącach lat ten Dzień jest w dalszym ciągu wyjątkowy dla wszystkich ludzi wierzących w Chrystusa. Minął kolejny tydzień naszych zmagań i gromadzimy się tu, my, ludzie w różnym wieku, wielu stanów i zawodów, aby zaczerpnąć ze stołu, który zastawił dla nas Bóg.
Dziś, podczas liturgii, posilimy nasze dusze Słowem Bożym i Ciałem Chrystusa, pokarmem, który przygotowuje nas do najważniejszego spotkania. Przybywamy tu zatem jak spragnieni do źródła wody, jak wędrowcy przez pustynię do oazy życia lub wygnańcy do swego ojczystego kraju. W tym miejscu, w murach świątyni, przypominamy sobie i przekonujemy się, że jesteśmy Ludem Bożym. Choć na co dzień żyjemy w rozproszeniu, to jednak w Niedzielę zbieramy się wokół swego Pana – Odwiecznego Słowa, aby składać dziękczynienie Bogu za wyzwolenie nas od mroków zła i śmierci. Jezus-Słowo i dziś przyjdzie spotkać się z nami. Bóg jest miłością jak napisał Jan Ewangelista w swoim liście, a miłość zawsze się udziela innym, zawsze obdarowuje. Pozwólcie, że podzielę się z Wami zdarzeniem, w jakim brałem niedawno udział. Pewnego dnia rozmawiałem z mężczyzną starszym ode mnie. Jego wypowiedź, jak i sam jej sposób, pozwoliła mi poznać, że nie jest on częstym uczestnikiem modlitw, na których gromadzimy się jako ludzie wierzący. W pewnej chwili wysunął argument, że modlić się można wszędzie i to wcale nie w kościele. Mnie wiem czy miał na myśli kościół pisany przez małe czy duże k. Uwzględniając jego tok myślenia można by zadać sobie pytania: Po co mi Kościół?, Po co mi prezbiter?, Po co mi sakramenty?, Po co mi Chrystus? Kim jest dla mnie Mistrz z Nazaretu? Czym jest dla mnie Ewangelia? To bardzo wygodny sposób myślenia! Zbieramy się tu jak jeden mąż to znaczy mężczyźni i kobiety, starcy i dzieci. Tak było u Izraelitów, od których pierwsi chrześcijanie przejęli rozumienie Zgromadzenia Świętego, jako zebrania wszystkich członków narodu. U pogan, pojęcie zebrania odnosiło się tylko do mężczyzn i to obywateli posiadających prawo głosu, a więc tyczyło się tylko elity. Dziś na szczęście Ewangelia jest jeszcze duszą Europy, Europy, która pogrąża się w ciemnościach i zamęcie grzechu. Niestety! Na co dzień łatwo nam zapomnieć co oznacza być członkiem Kościoła, dlatego przyjrzyjmy się tekstom natchnionym. W Słowie Bożym przeglądnijmy się jak w zwierciadle i zastanówmy się nad sobą. Po pierwsze, idea Kościoła, jako Ludu Bożego, wyklucza indywidualizm religijny. Obca jest jej wszelka religijna prywata i własny pomysł na zbawienie. Pośród Ludu Świętego nie może być mowy o wybiórczym podejściu do Ewangelii, przyjmowaniu tego, co mi pasuje, a odrzucaniu tego, co trudne i wymagające. Zgromadzenie Izraela, o którym mieliśmy okazję przed chwilą usłyszeć w czytaniu z Księgi Nehemiasza miało miejsce w IV wieku przed Chrystusem, po powrocie Izraelitów z niewoli babilońskiej. Słuchanie Słowa Bożego – Prawa nie odczytywanego od wielu latach – wywołało niespodziewaną reakcję. Z jednej strony pojawiła się tęsknota za tym, co święte i pochodzące od Boga, a z drugiej żal i płacz jako reakcja na ciężar grzechów narodu, które spowodowały karę wygnania. Próba obrania własnej drogi zbawienia, wtedy ale i dziś, może się skończyć tragicznie. Historia przypomina nam takie postacie jak: Pelagiusz, Nestoriusz, Cerynt i wielu innych. Pobłądzili oni niezachowując wskazań pasterzy Kościoła i opatrznie interpretując Pismo Święte. Nikomu z nas nie wolno pozostawać wobec Słowa Bożego obojętnym, czy letnim. Dotyczy to również tego co Matka Kościół przedkłada swoim dzieciom jako nauczanie prawd objawionych. Człowiek nie zbawia się po przez urodzenie, jak twierdzili Żydzi, ani nie osiąga go samemu, jak dziś próbuje się mylnie lansować. Praw moralnych nie ustanawia się ma drodze głosowania większości. To Bóg wpisał w nas prawo naturalne – sumienie i objawił nam w swym Synu Ewangelię. Po drugie, członkowie Kościoła żyją po to, aby służyć innym. Mając za wzór Jezusa, który umywał swoim uczniom nogi podczas ostatniej wieczerzy mamy uczyć się służyć bliźnim: małżonkowie sobie wzajemnie, matka dzieciom, starsi młodszym. Każdego daru Duch Święty udziela po to, aby służył zbudowaniu wspólnoty Kościoła i o tym zapewnia nas święty Paweł. Stąd też uzasadniona jest taka wielość zadań i posług w Kościele. Nasz arcybiskup Stanisław Gądecki służy nam pełniąc posługę pasterską, pomagają mu w tym trudnym zadaniu biskupi pomocniczy: M. Jędraszewski, G. Balcerek, Z. Fortuniak. Prezbiterzy, diakoni, służba ołtarza pełnią swe role, dlatego możemy uczestniczyć w celebrowaniu tej Ofiary. Każdy ubogacony darami stosownie do pełnionych według woli Ducha Świętego. Także, Wy, moi drodzy, pełnicie ważną rolę uczestników podczas naszego niedzielnego spotkania z Jezusem. Po wyjściu z tej świątyni wyruszycie konsekrować, to znaczy uświęcać świat. W ten sposób żyje Ciało Mistyczne – w ten sposób żyje Kościół, którym my jesteśmy. Te zadania, jakie każdy z nas pełni w Kościele wpływają na pewne zobowiązanie, które tylko z pozoru jest niewidoczne. Mam na myśli nieustanny proces wzrastania i doskonalenia się w miłości Boga i bliźniego – to jest po trzecie. Zauważcie, moi drodzy, że przynależność do Ludu Bożego zakłada z góry cel naszej drogi – spotkanie z Bogiem, przebywanie z Najczystszym, Najświętszym, Najwznioślejszym. Każdy z nas niedostaje pod wielu względami i ma swoje braki i przywary. Jednak Słowo Boga, które jest żywe przemienia nas za każdym razem, kiedy się z Nim spotykamy. Dlatego po udziale we Mszy świętej nikt z nas nie pozostaje taki sam. Stajemy się innymi ludźmi, jeśli tylko wychodzimy Panu naprzeciw, zapraszamy Go do naszych dusz. Jeśli tak nie jest to znaczy, że w czymś uchybiam i stawiam przeszkodę Bożej Miłości. Wszystko dobro, jakie czynimy pozostaje na świecie i wpływa na nasze jutro, na przyszłość. Myślę, że nas Polaków taka postawa winna być szczególnie bliska. Wprowadzając Ewangelię w życie, przemieniając świat mocą pochodzącą od Jezusa-Słowa, możemy każdego dnia okazywać wdzięczność za ocalenie narodu za tak wiele zamachów na jego suwerenność. Dzisiejsze czytania nie tylko ukazują, kim stajemy się dzięki Chrystusowi, ale pozwalają dostrzec prawdę, że Słowo Boże jest w centrum naszego zainteresowania. Tego Słowa słuchamy podczas liturgii i to Ono jest rodzone przez Kościół i przez nas, gdy żyjemy według Jego wymagań. Dziś Jezus ogłasza program swojej działalności odnosząc do siebie słowa proroctwa Izajasza (TritoIzajasz) sprzed VI wieków od swego urodzenia. Jezus mówi, że jest nie tylko prorokiem, ale i Mesjaszem tj. namaszczonym przez Boga, który przyszedł dać ludzkości wolność i pokój. Jezus, pozostający w samym sercu Kościoła, wytycza nam dziś kierunki i poddaje możliwości realizowania powołania chrześcijańskiego. Mówi o: głoszeniu Dobrej Nowiny ubogim, zaniesieniu jej więźniom, zniewolonym i tym, którzy nie są w stanie jej przeczytać. Po prostu to Jezus-Słowo przynosi wyzwolenie od zła i grzechu, tego wszystkiego, co nas, ludzi ogranicza. My jako Kościół, wspólnota Świętych, która spotyka się z Bogiem, mamy Go nieść innym przez świadectwo życia i dobre słowo. Dzielmy się więc wiarą i miłością, bo ludzie bez Boga błądzą! Naszym zadaniem, jako Ludu Bożego, jest wskazywanie im drogi do świątyni jako miejsca spotkania z Żywym Słowem – Jezusem Chrystusem, Synem Bożym. Amen.
dk. Norbert Suhak OFM
Poleć stronę franciszkanie.net Poleć naszą witrynę swoim znajomym

Polecamy 
Refleksje
Koroną mądrości - bojaźń Pańska, dająca pokój i czerstwe zdrowie. (Syr 1,18)

|