Na XIV niedzielę zwykłą "C"
Data dodania: 2010-09-11
Czytając jednym tchem trzy Łukaszowe przypowieści o miłosierdziu, łatwo możemy wychwycić ich wspólny wątek, którym jest nawrócenie. Nawrócenie – zmiana – konwersja, ale bardziej niż grzesznika na sprawiedliwą drogę, domniemanych sprawiedliwych do miłosierdzia.
Nie przez przypadek, obok egzaminujących Jezusa celników i grzeszników, ewangelista podkreśla obecność uczonych w Piśmie i faryzeuszów, którzy szemrali: "Ten przyjmuje grzeszników i z nimi jada" (15:2)…
Najstarszy syn w przypowieści o miłosiernym ojcu jest przykładem najbardziej oczywistym. Kto to jest? Miły młodzieniec, zauważymy na pierwszy rzut oka: sumienny, pracowity, zorganizowany. Ale niestety - zamknięty przez urazy, niezmienny w swojej opinii, nie dający drugiej szansy nikomu i ze skamieniałym sercem. Przede wszystkim daleki od ojcowskiej miłości. Karygodnie daleki!…. Tak samo, a może i bardziej, daleki od swojego młodszego brata, który znajduje jednak w sobie siłę do powrotu w nadziei, by być przyjętym, zaakceptowanym, pomimo wszystkiego co zrobił w swoim życiu.
Przez swoją ukrytą zazdrość, najstarszy syn występuje przeciw ojcu, jak określa to ewangelista Łukasz, raniąc jego serce: „…a ja służyłem Ci przez tyle lat!…” – wyrzuca z siebie, pomniejszając w ten sposób własną godność dziecka i redukując ją do rangi niestrudzonego, sumiennego, ale sługi. "Ja" - oto trujące żądło domniemanych sprawiedliwych! Oto nasze „ego”, które miażdży nasze serca, wskazując palcem na rzekomy „gniew sprawiedliwości”. Oto prawdziwy proces młodszego brata pozbawiony litości i oparty o zimną kalkulację, proces pozbawiony hojności i nadziei!
Jesteśmy jak uczeni w Piśmie i faryzeusze, jeśli oddalimy od siebie braci, którzy zgrzeszyli czy zbłądzili i oświadczymy, że nie chcemy mieć nić wspólnego z tymi, którzy wpadli do przepaści grzechu, podczas gdy sami rościmy sobie prawo do naginania serca Bożego do naszych zachcianek, ignorując Miłość, która zachęca nas do radowania się z jednego grzesznika nawróconego.
Jesteśmy jak uczeni w Piśmie i faryzeusze, jeżeli patrzymy z pogardą na tego, co się zagubił i szemramy za plecami tego, kto widząc powracającego ze spuszczoną głową syna, wybiega mu na spotkanie, rzuca mu się na szyję i wystawia dla niego uroczysty posiłek. Jakże dalekie jest od nas Królestwo Boga!
Pozwól nam poczuć Panie, że Twoje Miłosierdzie jest "oczyszczeniem serca z naszej nędzy", dokonanym z nieustanną czułością, przekraczającą próg niewyczerpalnej cierpliwości, która pragnie dla każdego brata, wyczekiwanego dnia jego powrotu. Amen.
Chryzostom Fryc OFM