pierwsza

profesja

zakonna

W niedzielę 23 sierpnia w kościele sanktuarium w Osiecznej odbyła się uroczysta celebracja, podczas której trzech nowicjuszy złożyło pierwsze śluby zakonne, składając śluby posłuszeństwa, ubóstwa i czystości. Czytając to wydarzenie oczami ducha, wyłoniła się ciekawa synteza o tożsamości drogi podjętej w Zakonie śladami św. Franciszka, pod macierzyńskim spojrzeniem Maryi Dziewicy.

Charakter franciszkański, maryjny i powszechny w połączeniu z charakterem trzech ślubów profesów został podkreślony przez przebieg samej uroczystości. W istocie, właśnie zakończony rok nowicjatu był świadkiem spotkania heterogenicznej wspólnoty, złożonej z członków z różnych miejsc w Polsce i spoza niej: br. Peregrin z Warszawy, br. Ludwik z Kalisza i br. Giacomo z Włoch. Krótko mówiąc, wspólnota narodowa i międzynarodowa jednocześnie, która miała wpływ na tę samą uroczystość: w uroczystości uczestniczył nie tylko o. prowincjał Bernard M. Marciniak z kapłanami z różnych klasztorów prowincji, ale także ks. biskup Stefano Manetti z włoskiej diecezji Montepulciano-Chiusi-Pienza, do której należy neoprofes br. Giacomo. Konieczność wypowiadania się w dwóch językach (polskim i włoskim) była zatem nieunikniona, zarówno w pięknych chwilach dziękczynienia na początku Mszy, w których polscy bracia dziękowali bp. Manettiemu za jego nieoczekiwaną obecność i odwrotnie, a także podczas celebracji Eucharystii, w której był widziany ewidentnie powszechny charakter Kościoła, zgromadzonego pod przewodnictwem Następcy Apostołów. I dlatego fragment Ewangelii Mateusza z 21ej niedzieli zwykłej bardzo dobrze pasował: „Ty jesteś Piotr i na tej skale zbuduję mój Kościół, a moce podziemia nie przemogą go”. I właśnie na tej skale Tradycji, przekazanej nam przez Apostołów na temat nauki Chrystusa, my, chrześcijanie, możemy czuć się zjednoczeni (nawet pomimo różnic językowych i kulturowych), aby podążać wspólną drogą pielgrzymów ku Królestwu Niebieskiemu. Wszędzie tam, gdzie na ziemi uczestniczy się we Mszy św., nie sposób nie czuć się jak w domu: to piękno, które przekazywała koncelebra braci i biskupa wraz z ludem złożonym z dwóch różnych narodów, ale zjednoczonych jedną Wiarą. Nie możemy ustąpić – jak słusznie wskazał O. Prowincjał Bernard w swojej homilii – naukom sprzecznym z tym, co zawiera Depositum Fidei, na którym Kościół się opiera, aby uczyć „Tego, Który jest, i Który był i Który przychodzi”(Ap 1, 4). W przeciwnym razie uznanie heterodoksyjnej i wędrownej doktryny grozi wtopieniem się w klacz magnum światowych mód, które dziś bardziej niż kiedykolwiek osłabiają dekonstrukcję człowieka. Jeśli Kościół, ostatni bastion w obliczu złowrogiego nurtu modernizmu, ustąpi, może stracić własną tożsamość, a tym samym sens własnego życia i misji.

I właśnie w kontekście naszej pierwszej profesji seraficki Ojciec św. Franciszek okazuje się przykładem posłuszeństwa, który chcąc współpracować z Panem do „odbudowania Jego domu”, w czasach naznaczonych heretyckimi prądami i religijnymi impulsami  rewolucjonymi chciał być młodszym bratem duchowieństwa i hierarchii kościelnej mającej trudności z kierowaniem natarczywymi ruchami pochodzącymi od ludu coraz mniej szanującego władzę nadaną z góry. Święty Franciszek uczy nas posłuszeństwa, będąc posłusznym nie tylko władzy Kościelnej, ale także nigdy nie lekceważąc opinii tych, którzy towarzyszą mu w pierwszych krokach Zakonu, ponieważ w ich poleceniach, opiniach i sugestiach widzi Wolę kochającego Ojca ku swoim dzieciom.

Nie ma posłuszeństwa bez ubóstwa. Bycie ubogim dla brata mniejszego jest conditio sine qua non uwolnienia się nie tylko od więzów materialnych, ale także relacyjnych i duchowych. Wolni więc w Bogu i niezależni od rzeczy, własności, miejsc, relacji i ludzi (czy to krewni, czy przyjaciele). Każdy z neoprofesów niesie ze sobą przeżywane doświadczenie, na które składają się eksperiencja, osoby i sytuacje, które nieuchronnie są wnoszone do klasztoru. Wyzwaniem dla nowo profesów będzie, współpracując z łaską Pana, pozostać ubogimi w duchu i czynić coś nie dla własnego zysku, ale dla chwały Bożej. Konsekwentnie okazywanie posłuszeństwa przełożonym będzie oznaczało ponowne oddanie się wola zewnętrzna, odarta z własnej, która moze być złożona z aspiracji, pragnień, nawet najbardziej duchowych i świętych. Mało tego: każdy członek braterstwa nosi w sobie wyjątkowe bogactwo, na które składają się umiejętności, kompetencje i przymioty przydatne w budowaniu Kościoła. Udostępnienie jej wspólnocie, dzielenie się nią bez lęku, będzie oznaczało ożywienie wszystkich członków Mistycznego Ciała, zwiększając Sacrum Commercium dla dobra ekonomii zbawienia dla każdego mężczyzny i kobiety dobrej woli.

Ostatnim złożonym ślubem jest czystość: nie chodzi tylko o czystość sfery seksualnej, ale raczej o czystość przeżywaną w myślach i czynach zgodnych z czystymi intencjami, w której bezinteresowność będzie miarą miłości ku Bogu i braciom, których On umieści obok nas w naszej misji. W oczach świata, w którym seks dominuje jako niekwestionowany idol we wszystkich aspektach życia społecznego, zakonnicy, którzy ofiarowują Panu swoją seksualność, stanowią wielki znak sprzeczności, niemożliwy do wyobrażenia, jeśli nie ma się ostatecznego celu Królestwa niebieskiego. Poprzez ślub czystości zakonnik dobrowolnie poddaje się „karze”: to słowo tłumaczy się na włoski „castigo”, z łacińskiego castum agere, uczynić czysty. Neoprofesi rozpoczynają drogę oczyszczenia, podczas której, jeśli są wierni własnemu powołaniu, stają się widzialnym oczekiwaniem na nowy świat, w którym nic nieczystego nie będzie miało miejsca. Matka Najświętsza, pierwsza istota, która w pełni duszy przeżyła antycypację odnowionego stworzenia, była mocno obecna w tym roku nowicjatu. I rzeczywiście, celebracja nie mogła nie zakończyć się podziękowaniem i wielbieniem Najświętszej Maryi Panny: przed cudownym obrazem Matki Boskiej Bolesnej w sanktuarium w Osiecznej neoprofesi zaśpiewali włoską pieśń przetłumaczoną na tę okazję w jednej części na język polski. Był to hymn ku czci Maryi i Jej Tak: To Tak, które zmieniło bieg historii, inspirując całe pokolenia wierzących. Nasze tak Panu Bogu czyni nas bowiem bohaterami wydarzeń, których już nie biernie doświadczamy, ale które są wynikiem naszych działań, naszych gestów wierności planowi, jaki Pan ma dla każdego z nas. To wynika przyjęcia własnego krzyża, na który składają się trudności, przeszkody, zmęczenie fizyczne i psychiczne, nieunikniona dynamika wspólnoty, w której członkowie nie wybrali siebie, ale zostali połączeni przez osobiste powołania, które Bóg skierował do każdego. Niech nasz seraficki Ojciec św. Franciszek i nasza Matka, św. Klara, towarzyszą nam w tej drodze do doskonałości, świadomi, że Pan nie wyznacza zdolnych, ale uzdolnia tych, którzy wybrali. Niech Matka Najświętsza przyjmuje nas pod swoją obronę i pomaga nam codziennie odnawiać z mocą nasze tak

Br. Giacomo

zdjęcia

Osieczna