Woźniki: krzyż na sygnaturce

Woźniki: krzyż na sygnaturce

            Przed prawie pięciu laty, skorodowany krzyż wieńczący sygnaturkę, pod wpływem wiatru złamał się pośrodku i spadł na ziemię. Dzięki p. Adamowi Budzńskiemu z Grodziska Wlkp. w krótkim czasie została wykonana przez p. Andrzeja Błaszyka jego replika. Niestety przez lata, z powodu, jak tłumaczono, braku odpowiedniego podnośnika z koszem w martwym punkcie stanęły wszelkie próby jego ponownego zamontowania. Była brana pod uwagę także możliwość postawienia od strychu kościoła lub z prześwitów sygnaturki dość kosztownego rusztowania. Adam Budziński nie dał za wygraną. Po pięciu latach jeszcze raz wszystko przemierzył i przeliczył i wyszło mu, że operacja, mimo sceptycyzmu operatora dźwigu jest możliwa do przeprowadzenia. W środę 10 lipca potężny dźwig z firmy Rouwdach z Opalenicy z trudem pokonał bramę kościelną i rozpiął swój wysięgnik, na którym zawieszono kosz. Z niego, mimo wiatru, pracownicy odcięli resztę starego krzyża i przykręcili nowy. I tak po tylu latach na szczycie woźnickiej sygnaturki ponowie stanął krzyż a jego stare, prawdopodobnie XVIII fragmenty zostały umieszczone w muzeum. Pracami kierował p. Adam Budziński. I tak niemożliwe stało się możliwe dzięki odwadze i determinacji ludzi dobrej woli.

 

 

oal